Crowley on death bed

Pomyślałem, że sześciedziesiąta ósma rocznica śmierci Aleistera Crowleya to dobry czas, by przedstawić wielce wymowny fragment z jego autobiografii The Confessions. Prezentowany tekst ukazał się tylko w pierwszym wydaniu książki. Późniejsze publikacje zredagowane przez Kennetha Granta i Johna Symondsa okroiły poważnie to dzieło.

Telegram on Crowley death

WYZNANIE

 

Zakończę ów rozdział z westchnieniem. Przez ostatnich dziesięć lat moje życie przypominało szaleńczy taniec w rytm równie szalonej muzyki. Towarzyszyła mi żywa namiętność do mej partnerki i nieskończona ilość możliwości, by postawić dalsze kroki w tym tańcu. Doświadczyłem wielu porażek, które zaprowadziły mnie do punktu kulminacyjnego mego życia. Udało mi się zrealizować wszystkie ambicje, udowodnić swą godność, zmierzyć z każdym niebezpieczeństwem, doświadczyć każdej ekstazy, jaką miała do zaoferowania ziemia. Wiele jeszcze zostało do zdobycia. Widzę kolejne szczyty duchowych osiągnięć, które wyłaniają się z poza tych, na które już się wspiąłem. Olbrzym wyłania się zza pleców olbrzyma i prosi, bym stawił mu czoła… Nauczyłem się spoglądać na moje życie oświeconymi oczyma. Poszukiwałem i znalazłem. Teraz muszę szukać tych, którzy poszukują i pomóc im. Muszę aspirować, działać i zdobywać nie dla samego siebie po to, by udoskonalić mą osobowość, ale po to, by pomagać mym towarzyszom, albowiem tylko dzięki temu mogę się spełnić. Poznałem samego siebie – nie jestem już Aleisterem Crowleyem, jednostką niezależną od innych, wolną od komunii z kosmiczną świadomością, lecz zwykłą manifestacją Uniwersalnego Umysłu, którego myśli muszą być tak czyste, by mogły przyczynić się do zasiania i rozkwitu owoców na każdym metrze Bożej Winnicy.

Zamykam ów rozdział, jakby stanowił portal sklepienia, pod którym spoczywa moje pogrzebane indywidualne życie. Zawsze odczuwamy smutek żegnając się z bliskim przyjacielem, którego zaakceptowaliśmy jako nasze alter ego. Tym samym udowadniamy, iż był on nieposiadającym substancji widmem przypominającym cień dymu. Odchodzi na zawsze. Nie ma samotności w doświadczeniu Uniwersalnej Jaźni, która nie zna żadnej innej istoty poza własną, albowiem stanowią one jej część. Jak łatwo pracuje się, kiedy znamy wynik naszej pracy, jak trudno, gdy rezultaty rozpływają się w ogromie przestrzeni i nie można poddać ich żadnym pomiarom, albo w ogóle nie możemy ich dostrzec. Wszystkie lata, które zostawiamy za sobą wydają się być ozdobione bogatymi wzorami i wiążą się ze wspomnieniami wspaniałych nagród. Przyszłość zdaje się być niezrozumiałym i zaszyfrowanym tekstem.

Moje osobiste przygody nie są już tak wspaniałe, cele stały się mniej zrozumiałe, a ścieżka kłopotliwa. Nie ma już mnie w osobistej historii Aleistera Crowleya. Co przytrafiło się jemu, przytrafia się każdemu człowiekowi, małpie, morwie, a nawet kupie błota. Jestem zwykłym fermentem, który pracuje nad przekształceniem tego świata.

Zainteresowanie mymi zapiskami będzie całkowicie obiektywne, z pewnością dla mej własnej świadomości; mam także nadzieję, iż obiektywnie przyjmie je i każdy czytelnik. Nadejdzie moment, w którym dokona się katastrofalna wręcz zmiana punktu widzenia. Aleister Crowley będzie nadal wystawiał swą brzydką głowę to tu, to tam i kiedy tylko spostrzeże się go, przywitany zostanie obelgami. Trzeba jednak pamiętać o tym, iż prawdziwego człowieka dostrzegą jedynie te dusze, które są mu bliskie. Porażka A., zdrada B., szaleństwo C., śmierć D., wypalenie geniusza E., osiągnięcie magicznych mocy przez F., spostrzeżenie prawdy przez G. i emancypacja Woli H. – w tych odnajdziemy i poprzez te możemy jedynie osądzić życie Aleistera Crowleya. Niezrozumiałość jego przekazu odsłoni jedynie część prawdy. Odnajdziemy jego rzeczywistość obserwując rozwój tych mężczyzn i kobiet, którzy rozpoznali w nim ekspresję ich najgłębszej i najświętszej natury, a dzięki sympatii, zrozumieniu i inteligencji, wcielili jego ideał w swe własne osobowości, by przyjął on formę ich własnego geniusza, ukształtowanego w każdym przypadku poprzez szczególne cechy umysłu.

Brzęczące dynamo jest po prawdzie o wiele żywsze od iskrzącej się rakiety, a nieustępliwa walka posiada w sobie więcej cech przygody niźli jakakolwiek spektakularna ambicja. Znalazłem dosyt nie osiągając sukcesu, znalazłem uniesienie nie osiągnąwszy zapłaty za moją pracę. Patrzę na te wszystkie dni wypełnione wędrówką i niesamowitym zadziwieniem – rozkwitają niewypowiedzianym pięknem; wydają swój sekretny owoc – pożywienie i słodycz nasienia, które zakiełkuje w przyszłości na wieki.

Tymi słowy kończę karierę człowieka, Aleistera Crowleya. Czy była udana? Osiągnął to, czego pragnął, choć nie odczuł smaku owocu. Udało mu się jednakże wyrazić siebie na wszystkie sposoby. Pojął formułę prochu projekcji, który wrzucił do tygla wypełnionego płynnym metalem ludzkości i postanowił przemienić ją w czyste złoto. Czytelnik bez problemu oceni teraz charakter Crowleya. Niechaj obserwuje także efekty wszczepienia tegoż charakteru w żyły rozgorączkowanego ciała cywilizacji.

Wyznanie Aleistera Crowleya

Post navigation