recenzje

Poniżej prezentuję krótkie opisy książek, które przeczytałem w styczniu 2018. Lista nie obejmuje kilkudziesięciu publikacji, które przeczytałem fragmentarycznie i podręczników, z którymi regularnie pracuję.

ksiazkidsc07421

 

Aleister Crowley, Eight Lectures on Yoga,
New Falcon Publications / OTO, Tempe 1998, s. 128.

Jako że pracuję nad tłumaczeniem tej książki, tak przeczytałem ją w tym miesiącu kilkukrotnie. Na jej treść składa się osiem wykładów, które Crowley wygłosił w 1937 roku w Londynie w wieku 62 lat. W pierwszej części przedstawia on główne założenia jogi, teorię podstawowych praktyk (jamy, nijamy, asany i pranajamy) oraz łączy ją z symboliką astrologiczną i kabalistyczną. W drugiej, bardziej zaawansowanej części, ukazuje jogę w kontekście zachodniej filozofii, magii i nauki. Klarowny język, poczucie humoru, zdrowy rozsądek, lekkie pióro – oto największe zalety Ośmiu wykładów. Israel Regardie pisał o tym dziele tak: „To nie jest książka, którą czyta się w pośpiechu. To arcydzieło literackiej kariery Crowleya. Zawiera wszystko, czego powinniśmy się spodziewać po kimś, kto eksperymentował i opanował wiele technicznych metod duchowego rozwoju. Jest tu miejsce na żart, przenikliwość i wiele praktycznych porad”.

 

Aleister Crowley, Księga kłamstw,
Lashtal Press, Gdynia 2018, s. 230.

Księga kłamstw to jedna z moich ulubionych książek. Pierwszy, nabyty 20 lat temu egzemplarz służył mi za wiernego kompana i kontemplacyjnego przewodnika w podróżach po całym świecie. Przeczytana setki razy Księga kłamstw jest dla mnie tak ważna, że jej treścią inspirowana jest nawet nazwa mojej restauracji. Wiele rozdziałów nauczyłem się na pamięć, by w trudnych chwilach móc posilać się ich mądrością. Nad drugim polskim wydaniem pracowałem jesienią 2017 roku. W przekładzie dokonałem wielu znaczących zmian oraz dodałem kilkadziesiąt nowych przypisów. Teraz, kilka tygodni po ukazaniu się książki, mogłem w spokoju delektować się jej treścią. Rajd po meandrach kłamstw jak zwykle okazał się oświecający.

 

Kenneth Grant, Black to Black and Other Poems,
Wydanie prywatne, Carfax 1963, s. 32.

Ów niewielkich rozmiarów tomik to pierwsza publikacja książkowa Granta, na którą składa się piętnaście wierszy. Po Black to Black sięgnąłem 15 stycznia, w rocznicę śmierci autora. To bardzo droga książka. Nie chodzi o fakt, że obecnie jej cena na rynku antykwarycznym sięga 700 dolarów. To podarunek od Michaela Staleya, bliskiego przyjaciela Granta i jego wydawcy. Jest coś mesmerycznego, zarówno w wydaniu, jak i treści tego dzieła. Po lekturze Black to Black zawsze czuję, jakby na naszą codzienną rzeczywistość nałożono inny świat. Poezja Granta jest odrealniająca, ale paradoksalnie uświadamiająca. Świetnie ujął to w swym wstępie: „Proza jest zapisem doświadczenia, natomiast prawdziwa poezja jest doświadczeniem i to zarówno dla poety, jak i czytelnika. Kiedy proza osiąga taki poziom, przestaje być prozą. Staje się poezją i to bez względu na formę i strukturę utworu. Poezja jest zatem metodą na poznanie Rzeczywistości – to jej bezpośrednie doświadczenie. Rzeczywistość nie znajduje się w tym, co doświadczamy, lecz w samym akcie doświadczania. Podobnie, przedmiot naszej świadomości ma jedynie znaczenie, jeśli dowodzi istnienia samej świadomości. I takoż jest z poezją – przedstawia arbitralną treść, ale jest doświadczeniem Rzeczywistości na poziomach, które znajdują się ponad takimi rzeczami, jak treść poematu, jego struktura i przypadkowe ozdobniki uwarunkowane przez czas i przestrzeń. Poezja jest sposobem doświadczania i doświadczaniem samym w sobie, podobnie jak pradżna jest tożsama z upają”. Nie każdego stać na ten tomik. Szczęśliwie wiersze z Black to Black opublikowano w zbiorze wszystkich poezji Granta, Convolvulus nakładem Starfire Publications.

 

Carl Gustav Jung, Podróż na Wschód,
Pusty Obłok, Warszawa 1989, s. 216.

Po Podróż na Wschód sięgam co jakiś czas. Moim absolutnym faworytem z tego zbioru jest gnostycki tekst VII Sermones ad Mortuos, który gorąco polecam wszystkim osobom zainteresowanym mistyką thelemy. Jung wręczał go swym przyjaciołom w formie maszynopisu i nawet nie myślał o publikowaniu go w obawie o utratę reputację naukowca. Cudownie czytać po raz kolejny Wstęp do Yijng, w którym Jung nie tylko opowiada o Księdze Przemian, ale z niej korzysta i interpretuje heksagram! Natomiast Joga i Zachód oraz O psychologii wschodniej medytacji dostarczają mi prowokacyjnych tez, nad którymi uwielbiam dumać i rozprawiać się na swój przekorny sposób. W Komentarzu psychologicznym do „Tybetańskiej księgi wielkiego wyzwolenia” Jung rozróżnia myśl Wschodu i Zachodu, twierdząc, że ta pierwsza opiera się na rzeczywistości psychicznej, introwertycznej, a ta druga, na rzeczywistości ekstrawertycznej, chociaż obu przyświeca ten sam cel: osiągnięcie przewagi umysłu nad materią. Medytując nad tymi esejami wielokrotnie rodzi się we mnie pytanie o moją tożsamość w tym pozornie rozdartym na dwie połowy świecie i za każdym razem odczuwam ulgę, kiedy tylko przypominam sobie o koncepcji „centrowersji” Ericha Neumanna. Refleksyjna Podróż na Wschód jest wzbogacona świetnym wstępem Leszka Kolankiewicza, w którym nakreślił on kontekst pozwalający lepiej zrozumieć postawę Junga wobec wschodnich filozofii.

 

Kurt Leland, Rainbow Body. A History of the Western Chakra System from Blavatsky to Brennan.
Ibis Press, Lake Worth 2016, s. 516.

W październiku 2018 r., na zaproszenie australijskiej Wielkiej Loży O.T.O. będę miał przyjemność wygłosić cykl wykładów w Sydney. Jeden z nich będzie poświęcony powiązaniom pomiędzy systemem inicjacyjnym O.T.O. z czakrami. Ani Theodor Reuss ani Aleister Crowley nie poświęcili temu zagadnieniu zbyt wiele miejsca. Po Rainbow Body sięgnąłem przygotowując się do teoretycznej części wykładu i szukając odpowiedzi na pytanie, skąd założyciele O.T.O. mogli czerpać wiedzę na ów temat. Wprawdzie nie otrzymałem bezpośrednich odpowiedzi, ale muszę przyznać, że książka okazała się niezwykle fascynująca. Leland oferuje kontekst, który doceni nie tylko badacz zainteresowany psychoenergetycznymi centrami, ale i historyk idei. Wpierw autor cofa się daleko wstecz, do 1500 roku p.n.e., by pokrótce prześledzić ewolucję systemu czakr na Wschodzie. Już na przestrzeni kilkunastu pierwszych stron tego dzieła okazuje się, w jak niezwykły sposób w ludzkim umyśle formuje się koncepcja – zmienia się, doświadcza zawirowań, jest plastyczna i podatna na nowe impresje. Opowieść staje się jeszcze bardziej kolorowa, kiedy czakry odkrywa Zachód. Autor, niczym wytrawny detektyw, krok po kroku śledzi kształtowanie się kompletnie nowego, synkretycznego systemu klasyfikacji poziomów świadomości, który z indyjskim systemem ma coraz mniej wspólnego, a w pewnych obszarach nawet go kształtuje! Nie można tu nie docenić wpływu Bławatskiej, Towarzystwa Teozoficznego, Charlesa Leadbeatera, Rudolfa Steinera, Alice Bailey, Aleistera Crowleya, Carla Gustava Junga, Josepha Campbella i wreszcie Barbary Brennan. Leland stara się wyjaśnić wszelkie niespójności pomiędzy różnymi liczbami czakr (tak, jest wiele szkół stosujących różne podziały), różnic systemowych pomiędzy poszczególnymi szkołami pracującymi z czakrami, a także opisuje pochodzenie takich korespondencji, jak nazwy, kolory, umiejscowienie i tym podobne. Niestety omawiając system Crowleya popełnia dwa błędy. Po pierwsze, utożsamia czakrę muladharę z sefirą Jesod na Drzewie Życia. To klasyczna omyłka, wynikająca z dość nieczytelnego zapisu, jaki znalazł się w Liber 777. Crowley przypisywał tę czakrę dwóm sefirot: Jesod i Malkut. Tej pierwszej odpowiadają powiązane z muladharą organy płciowe, a tej drugiej odbyt (narząd wydalniczy). Po drugie, opisując opublikowany w 1909 roku w piśmie „The Equinox” tekst The Temple of Solomon King, Leland przypisuje Crowleyowi, podczas gdy faktycznie napisał go jego przyjaciel, J.F.C. Fuller, który później inkorporował znaczną część tego tekstu do swojej książki Yoga. A study of the Mystical Philosophy of the Brahmins and Buddhists (1925). Sądzę jednak, że jak na tak obszerne, ponad pięciusetstronicowe dzieło to dość drobne niedociągnięcia. Fascynująca, iście encyklopedyczna książka, do której będę wracał nie raz.

Książki, które przeczytałem w styczniu

Post navigation